Gallery
CS:GO
StarCraft II

CS:GO

Katowiccy mistrzowie: CS:GO

Katowice to miasto bardzo mocno związane z Counter-Strike’em. Zdobycie mistrzostwa w tutejszym Spodku to gwarancja wiecznej chwały, której dostąpić mogą jednak wyłącznie najlepsi z najlepszych. Od NEO, przez olofmeistera, device’a i s1mple’a. Czołówka sceny zdobywała już trofea w Polsce. Dokonali tego zawodnicy Virtus.pro, których wspierali rodzimi kibice, niespodziewanie dokonało tego również Fnatic, któremu przewodził Golden, ale i o erze oraz dominacji Astralis zapomnieć nie można. Katowice są diamentem w esportowej koronie, o której marzy każdy gracz.

Play Video

2014: Virtus.pro

W 2017 roku Wiktor „TaZ” Wojtas wrócił do EMS One Katowice 2014, mówiąc: „Majory nie są już czymś tak szczególnym, jak ten pierwszy w Katowicach, kiedy to dopingowało nas 10 tysięcy osób”.

Trzeba jednak pamiętać, że były zawodnik Virtus.pro nie jest w pełni obiektywny. Nie dość, że był to pierwszy tej rangi turniej CS:GO w Polsce, to dodatkowo wygrała go właśnie jego drużyna. Dla Virtusów było to właściwie pierwsze zwycięstwo w tak ważnych zawodach w historii składu. Nie można jednak zapomnieć, ze TaZ i NEO sukcesy święcili już w czasach Counter-Strike’a 1.6, kiedy to wygrali osiem nieoficjalnych majorów: WSVG (jeden raz), World Cyber Games (trzy razy), Intel Extreme Masters (dwa razy), Electronic Sports World Cup (dwa razy).

Triumf polskiej drużyny jest tym bardziej pamiętny, że w wielkim finale pokonała ona Ninjas in Pyjamas. Szwedzi dominowali wówczas na scenie CS:GO i osiągnęli nawet 87 wygranych na lanie map z rzędu. Rywalizacja toczyła się nie tylko na płaszczyźnie drużynowej, ale i indywidualnej. Starsi fani CS-a pamiętają na pewno, że jeszcze w erze 1.6 NEO i f0rest walczyli o miano najlepszego gracza wszechczasów.

Wygrywając ten mecz, Virtus.pro pozbawiło NIP szansy na mistrzowski tytuł Majora. Choć Złota Piątka wówczas już nie istniała, to TaZ i NEO pisali nową historię, otaczając się młodszymi zawodnikami. Katowice były pierwszym z wielu wątków tej historii.

2015, 2016, & 2018: Fnatic

2015
2016
2018
KRIMZ
KRIMZ
KRIMZ
JW
JW
JW
flusha
flusha
flusha
olofmeister
olofmeister
Lekr0
pronax
dennis
Golden

Do roku 2015 dynastia NIP-u została obalona, ale Szwedzi i tak mogli się cieszyć, gdyż mieli swoich przedstawicieli w czołówce. Mowa o Fnatic, które wygrało już Majora CS:GO w 2013 roku, ale z czasem drużynie tej zaczęło brakować siły ognia. Ekipa przestała więc odnosić sukcesy, a żeby wrócić na zwycięską ścieżkę, do składu dodano KRIMZA i olofmeistera.

Bardzo szybko wyniki zespołu zaczęły się poprawiać. Już w trakcie Majora ESL One Cologne w sierpniu 2014 roku, dwa miesiące po roszadach, Fnatic zajęło drugie miejsce. Do kolejnego wydarzenia tej rangi, DreamHacka Winter, pomarańczowo-czarni podchodzili już w roli faworyta. Podczas zawodów nie obyło się jednak bez skandalu, w który zamieszany był olofmeister. Reprezentant Fnatic w ćwierćfinałowym meczu przeciwko LDLC wykorzystał pixel boost, w związku z czym sędziowie zdecydowali, by powtórzyć spotkanie. Szwedzi się na to nie zgodzili i wycofali się z rozgrywek. Ostatecznie triumf zgarnęło właśnie LDLC.

Kolejnym Majorem był ESL One Katowice 2015 i była to jednocześnie szansa FNC na odbudowanie się. Skandynawska formacja w Polsce nie miała sobie równych. Przez całe zawody przegrała tylko jedną mapę (przeciwko NIP-owi w finale) i uzyskała miano najlepszej drużyny na scenie Counter-Strike’a. Na kolejny sezon formacja wymieniła pronaxa na dennisa, ale i tak utrzymała się na szczycie. Wygrywając pięć ostatnich lanów przed IEM Katowice, znów traktowana była jako faworyt podczas zawodów w stolicy Górnego Śląska. Stało się tak, jak wielu przewidywało – Fnatic przedłużyło serię do sześciu triumfów.

Po dwóch udanych edycjach katowickich zawodów w końcu przyszła pora na przerwę od wygrywania. Kolejny turniej nie poszedł po myśli FNC, a zespół nie prezentował już tak dobrej formy, jak wcześniej. Wpływ miała na to m.in. kontuzja i przerwa od gry olofmsistera, którego później – podobnie jak dennisa – w składzie już nie było. Ekipa spadła na 9. miejsce w globalnym rankingu i tylko garstka wierzyła, że flusha, KRIMZ i JW mogą w 2018 w Katowicach znów sięgnąć po trofeum Intel Extreme Masters.

W trakcie turnieju Fnatic zdołało pokonać między innymi nową ekipę olofmeistera, FaZe, ale i tak nie dało jej to miana faworyta. To musiało jednak odpowiadać zespołowi, bo nie zamierzał się on zatrzymywać. W półfinale w pokonanym polu pozostał Team Liquid, zaś w rozgrywanym w trybie BO5 finale znów przyszła pora na potyczkę z FaZe. Niesamowity wyczyn flushy, który na pięciu mapach zdobył w sumie 127 fragów, poprowadził Fnatic do triumfu. Trzeciego w historii tej organizacji w Katowicach.

2017 & 2019: Astralis

Po wspomnianym już wcześniej spadku formy Fnatic i wpadnięciu w dołek przez SK, na scenie Counter-Strike’a w 2017 zapanowało bezkrólewie. Faworytami do objęcia tronu byli Duńczycy z Astralis, którzy przełamali swoją półfinałową klątwę, wygrywając ELEAGUE Major Atlanta w styczniu 2017 roku.

IEM Katowice był drugim dużym turniejem CS:GO tego roku, a Astralis zdołało ponownie wdrapać się na sam szczyt. Prawdziwym wyzwaniem dla Duńczyków był w zasadzie dopiero finał, w którym spotkali się z FaZe. Międzynarodowy kolektyw wygrał pierwszą mapę i prowadził już nawet 11:9 na drugiej. Jednak ace zdobyty przy użyciu deagle’a przez dupreeha odwrócił sytuację na serwerze, a Astralis wygrało trzy kolejne mapy, zgarniając pierwsze w swojej historii trofeum IEM Katowice.

Pierwsze miejsca w Atlancie i Katowicach były ostatnimi sukcesami Astralis w 2017 roku. Kilka miesięcy później, na początku 2018 roku, z zespołem nagle rozstał się Kjaerbye, więc ekipa musiała szukać jego następcy. Co ciekawe, zmiana ta wyszła jej na dobre, bo sięgając po Magiska, udało się jej jednocześnie rozwiązać konflikt dotyczący roli dupreeha. Ten transfer był zdecydowanie jednym z najlepszych w historii Counter-Strike’a.

Astralis do IEM Katowice 2019 przystępowało jako murowany faworyt do odniesienia zwycięstwa. Ale Duńczykom osiągnięcie go wcale nie przyszło tak łatwo, zwłaszcza w obliczu śmierci ojca dupreeha kilka dni przed eventem. Nikt nie zdziwiłby się, gdyby Rasmussen na zawodach prezentował się gorzej niż zwykle. Wielu się nawet tego spodziewało. Ale Astralis i tak zrobiło swoje.

Wewnętrzny ból po utracie bliskiej osoby udało się przekuć w motywację. Duńska ekipa nie miała sobie równych w Katowicach, sięgając po mistrzowski tytuł bez straty choćby jednej mapy. Według wielu już wtedy Astralis było najlepszym zespołem w historii, zaś inni twierdzili, że formacja dopiero się nim stawała.

2020: Natus Vincere

2020 był bardzo dziwnym rokiem, a dowodem na to był chociażby IEM Katowice. Choć pierwotnie kibice mieli wypełnić trybuny w Spodku, to ostatecznie do tego nie doszło. Lokalne władze podjęły decyzję, by wydarzenie – z uwagi na COVID-19 – odbyło się bez widzów na miejscu. Kibiców w Spodku zatem nie było, ale na scenie i tak pojawili się najlepsi zawodnicy z całego globu. NAVI na drodze do trofeum ograło między innymi dwie najlepsze ekipy 2019 roku, czyli Team Liquid i Astralis, a w decydującym starciu rozprawiło się z G2 Esports 3:0. Zwycięstwo NAVI zgrało się z osobą, która wnosiła do katowickiej areny puchar Intel Extreme Masters. Robił to bowiem Zeus, były reprezentant ów organizacji. I choć to nie on wzniósł w górę trofeum po finale, to mógł się radować wspólnie z członkami zespołu. Zastąpienie GuardiaNa przez Perfecto, stabilnego i utalentowanego zawodnika pełniącego rolę supporta, a także połączenie w jednej ekipie s1mple’a i electroNica zapewniło Natus Vincere pierwsze trofeum od kwietnia 2019 roku, kiedy to ekipa zatriumfowała w czasie StarSeries i-League Season 7.

2021: Gambit

W październiku 2020 roku akademia CS:GO Gambit stała się głównym składem. Jedynym elementem ze starego składu, który pozostał w organizacji, był HObbit. Doświadczony gracz otoczony był młodymi i utalentowanymi zawodnikami, a dowodzenie w grze przejął nafany. W połączeniu z gwiazdorskim duetem sh1ro-Ax1le i bezinteresownym wsparciem interza, formacja była gotowa na największe wyzwania.

IEM Katowice 2021 był pierwszym tak ważnym i dużym wydarzeniem dla zespołu, ale trema i presja nie zjadły zawodników Gambit. Podczas gdy inne zespoły nieco odpuściły w erze gry online, HObbit i spółka ciężko pracowali. W ćwierćfinale ograli nawet Natus Vincere, a następnie dopięli swego, wygrywając zarówno z Teamem Spirit w półfinale i Virtus.pro w finale.

Młodzi-gniewni chcieli na dłużej zostać na szczycie. Triumf w tych zawodach był dla nich zastrzykiem pewności siebie, dzięki któremu kilka miesięcy później zostali globalnym numerem jeden sceny CS:GO. Choć zespół świetnie radził sobie przede wszystkim online, to nie umniejsza to jego wybitnym osiągnięciom.

SC2

The Champions: SC II

Play Video

2013: First

Pierwszym triumfatorem rozgrywanego w Katowicach turnieju StarCrafta II był zawodnik, którego ksywka doskonale pasowała do okoliczności. Chodzi rzecz jasna o Kanga „Firsta” Hyuna-woo. Koreańczyk do stolicy Górnego Śląska przybywał niedługo po zajęciu drugiej lokaty na MLG Summer Championship i słabym występie na GS, gdzie finiszował na lokatach 13-24. First miał więc co udowadniać w Spodku.

I cóż – udowodnił. Bilans map wygranych do przegranych? 19-2. Aż 8 wygranych serii i 0 porażek. First zdominował IEM Katowice. I choć w 2013 roku zmagania te były tylko „przedsmakiem” mistrzostw świata w SC2, bo ich gospodarzem był Hanower, to i tak był to dla niego duży sukces.

Koreańczyk zdał test wzorowo, a we wspomnianym już niemieckim mieście na MŚ także zaprezentował się bardzo dobrze. Zajął bowiem drugą lokatę, a na World Championship Series Season 2 uplasował się w strefie medalowej (3-4. miejsce). Później jego kariera nie była już aż tak udana. Okazało się, że jego pierwsze ważne zwycięstwo w turnieju było jednocześnie ostatnim.

2014 - sOs

Drugim katowickim mistrzem StarCrafta II także był Protoss. Niemniej sOs – w odróżnieniu od Firsta – miał już na swoim koncie mistrzostwo świata. To właśnie on wygrał bowiem WCS Global Finals w 2013 roku. Jako że tym razem IEM Katowice zyskał już miano World Championship i wzrósł jego prestiż, na zawodach pojawili się jeszcze lepsi zawodnicy. Do gry wkroczyli między innymi herO, Polt czy TaeJa.

Kolejna istotna zmiana w turnieju dotyczyła puli nagród. Organizatorzy zdecydowali bowiem, że ta w całości powędruje do mistrza. Na niego czekało więc zawrotne 100 000 dolarów. Początek finału, w którym herO mierzył się z sOs, należał do drugiego z wymienionych zawodników. Ten dwukrotnie zastosował otwarcie proxy i inicjatywa była po jego stronie.

Dalszy przebieg meczu także w zdecydowanej większości układał się po myśli sOs. Zawodnik w czwartej potyczce zdołał odeprzeć zaskakujący, wczesny atak herO, dzięki czemu finalnie mógł cieszyć się ze zdobycia mistrzowskiego tytułu. Koreańczyk w 2015 roku sięgnął także po zwycięstwo na WCS Global Finals, ponownie zdobywając sporą nagrodę finansową. Dzięki tym sukcesom sOs jest jednym z najlepiej zarabiających graczy StarCrafta II w historii.

2015 - Zest

GSL Season 1 2014 był dla Zesta debiutem w tych rozgrywkach, ale zawodnik podszedł do nich bez kompleksów, wygrywając je. Dzięki temu okrzyknięto go wielkim talentem i wróżono mu wielką przyszłość na esportowej scenie StarCrafta. Na spadek formy nie trzeba było jednak długo czekać. Z WCS Global Finals odpadł już w Ro16, a później nie udało mu się awansować do GSL Season 1 2015. Na IEM Katowice 2015 nie przybywał więc jako faworyt.

Już w pierwszym meczu turnieju Zest był underdogiem. Niemniej zwycięstwa między innymi z Hydrą i INnoVationem dały mu przepustkę do półfinału. Tam czekał na niego kolejny przedstawiciel Terran. Niemniej Protossowi nie brakowało już pewności siebie, dzięki czemu pewnie zatriumfował 3:1.

Do finału IEM Katowice 2015 Zest przystępował już jako faworyt, wszak zaczął grać na poziomie, do którego przyzwyczaił kibiców i ekspertów sceny StarCrafta. Na jego korzyść przemawiał też pozytywny bilans meczów z Trapem, dobre obeznanie w pojedynkach PvP (Protoss kontra Protoss) oraz kilkutysięczny tłum zgromadzony w Spodku. Zest sam bowiem przyznał, że nigdy nie stresuje się, grając przed dużą grupą ludzi, podczas gdy dla Trapa była to jedna z pierwszych tego typu okazji.

Finałowa potyczka pełna była gry makro, ale przez cały czas to Zest miał przewagę. Koniec końców zwyciężył 4:1 i zdobył mistrzostwo świata.

2016 - Polt

Przed kolejnym katowickim Intel Extreme Masters stawka znów wzrosła. Nie dość, że rozgrywki traktowane były jako zimowy przystanek WCS Winter, to dodatkowo pulę nagród zwiększono do 150 000 dolarów. Najlepsi z najlepszych przybyli na Śląsk, a wśród nich znalazł się „Sir Polt of Terran”. Polt już wtedy znajdował się w ścisłej starcraftowej czołówce, gdyż zdobył potrójną koronę. Zawodnik przyzwyczaił też fanów, że najlepszą formę prezentował właśnie podczas dużych wydarzeń, a takim właśnie był IEM Katowice 2016. Format World Championship oznaczał, ze w rozgrywkach było mniej Koreańczyków niż w latach poprzednich. Dla Polta była to swego rodzaju wyzwanie, bo bardzo dobrze znał styl gry swoich rodaków, czego nie można powiedzieć o graczach z innych części świata. Nie mógł więc pozwolić sobie nawet na moment dekoncentracji lub niedocenienia przeciwnika. Ostatecznie nic takiego nie miało miejsca. Koreańczyk najpierw rozprawił się z Niemcem Lambo, później z dwoma Francuzami – Dayshim i FireCake’em – a w półfinale pokonał także Polaka, Nerchio. Po przeciwnej stronie drabinki świetnie radził sobie Norweg Snute i to właśnie on był oponentem Zesta w decydującej batalii zawodów. Jak się później okazało, był on wyłącznie kolejnym graczem z Europy, który w trakcie IEM Katowice 2016 musiał na serwerze uznać wyższość Koreańczyka. Polt mógł cieszyć się, że podtrzymał wspaniałą serię. Był to bowiem szósty rok z rzędu, kiedy wygrał zawody klasy Premium.

2017: Ty

Wyścig Terran po puchar w Katowicach trwał w najlepsze, a w 2017 sięgnął po niego – i nagrodę główną w postaci 100 300 dolarów – TY. Choć nie przyszło to najłatwiej, bo w trakcie zawodów Koreańczyk miał pewne problemy. Fazę grupową zaczął od dwóch przegranych, a do play-offów dostał się z bilansem 3-2.

W fazie pucharowej TY najpierw pokonał Zesta 3:1, a później odniósł zwycięstwa 3:2 z GuMiho i aLive’em. Ostatnim bossem na drodze do mistrzostwa był natomiast Stats. Obaj gracze bardzo dobrze się znali, wszak w przeszłości reprezentowali tę samą drużynę i mieszkali w jednym domu. Niemniej na serwerze nie było miejsca na uprzejmości.

Po finale, w którym TY wygrał ze Statsem 4:3, a który jednocześnie został zapamiętany jako jeden z najlepszych w historii IEM Katowice, triumfator powiedział: „Cieszę się, że mogłem zaprezentować przed publicznością tak wspaniałe rzeczy. Jednak mogłem tego dokonać tylko dlatego, że mi kibicowaliście”.

2018 & 2020: Rogue

W momencie, gdy powstaje ten artykuł Rogue może pochwalić się niebotyczną sumą wygranych w zawodach StarCrafta II, wynoszącą ponad milion dolarów. Za sprawą wszystkich dotychczasowych osiągnięć uznawany jest za jednego z najwybitniejszych graczy wszechczasów, a jego dwa triumfy w Katowicach tylko utwierdzają nas w przekonaniu, że ten tytuł w pełni mu się należy.

Do rozgrywek w 2018 roku Rogue przystąpił jako świeżo upieczony mistrz BlizzConu 2017. Jednak porażka pierwszego dnia fazy grupowej przeciwko Serralowi udowodniła, że nawet taki gracz nie jest „nienaruszalny”. Można jednak stwierdzić, że Koreańczyk wziął sobie do serca tę porażkę i wyciągnął z niej należyte wnioski.

Pięć kolejnych serii zakończyło się jego triumfem, a po drodze przegrał tylko jedną mapę. W ćwierćfinale trafił na mistrza sprzed roku, TY, ale i tym razem był górą – wygrał 3:1. W kolejnej rundzie przegrywał już aż 0:2 z Maru, niemniej odbił się od dna i ponownie wkroczył na triumfalną ścieżkę. Półfinałowy mecz zakończył się wynikiem 3:2 dla Rogue, a w finale nie oddał Classikowi ani jednego punktu.

W wywiadzie przeprowadzonym przez Smix przyznał, że "nie spodziewał się, że wygra zawody" i zwrócił uwagę, że scena była jeszcze większa niż na BlizzConie. Na kartach historii zapisał się jako pierwszy Zerg, który zdobył puchar IEM Katowice. Można nawet przyjąć, że rozpoczął w ten sposób pewną serię, bo trofea odbywających się na Śląsku zawodów do 2020 roku włącznie trafiały wyłącznie w ręce zawodników posługujących się tą rasą.

W 2020 w Spodku przez pandemię COVID-19 nie było kibiców, ale nie przeszkodziło to Rogue’owi, by znów wygrać. W trakcie IEM Katowice ponownie zaliczył słabszy start, wszak przegrał w swoim inauguracyjnym meczu z Zestem, ale grupowe zmagania zakończył z bilansem 4-1, a w ćwierćfinałowym meczu przeciwko Darkowi wygrał bez straty mapy 3:0.

Półfinał przyniósł natomiast wyrównane starcie Rogue’a z Maru. Ten drugi po pięciu zaciętych rozgrywkach pożegnał się z turniejem. Do finału trafili zatem Rogue i Zest, a mecz ten miał zadecydować nie tylko o mistrzowskim tytule, ale także o tym, który z zawodników drugi raz w historii sięgnie po ów tytuł w Katowicach. Choć początkowo batalia była dość wyrównana, to z czasem Zerg coraz mocniej zaznaczał swoją przewagę, by ostatecznie wygrać 4:1. Nie było więc wątpliwości, kto był wówczas najlepszy na scenie StarCrafta II.

2019: soO

Jak zacząć historię o esportowym Syzyfie? O soO zwykło się mawiać, że zawsze był druhną, ale nigdy panną młodą. Za Koreańczykiem wiecznie ciągnęły się drugie miejsca w zawodach, sugerujące, że nie jest wystarczająco dobry, bo zgarnąć nagrodę główną.

Niemniej to, co soO pokazał nam w Spodku w 2019 roku było czymś absolutnie niezwykłym. To moment, który bez dwóch zdań zasługuje na osobny artykuł:

Przeczytaj więcej: Ściana chwały soO

2021: Reynor

W 2021 roku mistrzem IEM Katowice w StarCrafta po raz pierwszy w historii został zawodnik spoza Korei Południowej. Rozgrywki, z uwagi na pandemię COVID-19 odbywały się online, a pierwsze miejsce zdobył ostatecznie zawodnik mający zaledwie 18 lat. Włoch Reynor dorównał tym samym Serralowi, który w przeszłości zdobył już tytuł mistrza świata SC2 (wygrał WCS Global Finals 2018).

Pojedynki kolejno ze Statsem, Darkiem, Maru i Zestem w play-offach IEM Katowice 2021 były niezwykle zacięte. Nastolatek z Włoch nie dawał jednak za wygraną – odnosił kolejne sukcesy, jasno dając do zrozumienia, że zamierza wygrać cały turniej.

Później ujawnił również , że trzykrotnie pytał Smix, czy aby na pewno zdobył mistrzostwo, niedowierzając w to, co się stało. „Gram Zergiem, więc nie jestem dobry w liczeniu” – stwierdził. Poczucie humoru i ponadprzeciętne umiejętności mechaniczne uczyniły go gwiazdą sceny. Jednak nie ma wątpliwości co do tego, że Reynor nie zamierza osiadać na laurach.

Reynor, Clem i Serral to trzej przedstawiciele Europy, którym scena będzie się uważnie przyglądać podczas IEM Katowice 2022. To właśnie Włoch, Francuz i Fin mają być graczami, którzy powstrzymają Koreańczyków i zdobędą trofeum.